czwartek, 30 stycznia 2014

I'm laying down, eating snow.

Memory comes when memory's old
I am never the first to know
Following the stream up North
Where do people like us float?

There is room in my lap
For bruises, asses, handclaps
I will never disappear
For forever, I'll be here

Whispering
Morning, keep the streets empty for me
Morning, keep the streets empty for me

I'm laying down, eating snow
My fur is hot, my tongue is cold
On a bed of spider web
I think of how to change myself


Dryfuję wśród wspomnień. 
I kolejny raz zadaję sobie pytanie "dlaczego".

niedziela, 19 stycznia 2014

My clothes still smell like you

Zabrałaś mi zeszyt. 
Nie wiem, gdzie mam do Ciebie pisać, ale skoro uważasz, że to miejsce jest równie dobre, to będę musiała się jakoś przełamać i coś tu stworzyć. 
Dziękuję, dziękuję za ten dzień, nawet, jeśli to nie była doba, nawet jeśli to tylko kilkanaście godzin. Chociaż może to aż tyle. 
Teraz jest mi tak pusto, tak źle, samotnie.
Jedyne, co mi pozostało to Twój zapach na mojej koszulce.
Jesteś taka odległa, taka nierealna. 
I nawet, jeśli wiem, że już za kilka dni ponownie się spotkamy, to brakuje mi Ciebie. 
Cały czas, kiedy nie ma Cię obok.
I wtedy nie wierzę.
Nie wierzę, że jesteś moja.

My clothes still smell like you

niedziela, 5 stycznia 2014

Immortality

"Vacate is the word...vengeance has no place on me or her
Cannot find the comfort in this world
Artificial tear...vessel stabbed...next up, volunteers
Vulnerable, wisdom can't adhere...
A truant finds home...and a wish to hold on...
But there's a trapdoor in the sun...immortality...
As privileged as a whore...victims in demand for public show
Swept out through the cracks beneath the door
Holier than thou, how?
Surrendered...executed anyhow
Scrawl dissolved, cigar box on the floor...
A truant finds home...and a wish to hold on too...
He saw the trapdoor in the sun...
Immortality...
I cannot stop the thought...i'm running in the dark...
Coming up a which way sign...all good truants must decide...
Oh, stripped and sold, mom...auctioned forearm...
And whiskers in the sink...
Truants move on...cannot stay long
Some die just to live...
Ohh..."


Może jeszcze nie jest za późno, żeby rozpocząć nowy rok?

czwartek, 12 grudnia 2013

Make the sunrise seem bathing in blue?

Why your eyes full of the dark as the sea in the storm 
Make the sunrise seem bathing in blue? 
Why the pretty sad songs join us when we start a long way home?


Nigdy nie myśl, że jesteś problemem, nigdy tak nie mów, nigdy się o to nie bój. 
Dziękuję za to, że wczoraj do mnie przyszłaś, zaraz po tym, właśnie do mnie. 
Dziękuję. 
I dziękuję za tą prawie dobę. 
Ukradzioną. 
Dziękuję za noc, którą mogłam spędzić w Twoich objęciach, obejmując Ciebie. 
I jeszcze przeklinam poranek, który wyrwał mi Cię z objęć. 
Jednak to i tak dużo. Bardzo dużo.
Dziękuję. 
Za to wszystko, za to, że to może się dziać, istnieje. 

Somewhere, follow the road,
Dead leaves falling down,
One fine day the season of gold
The longing's begun 

czwartek, 28 listopada 2013

'Cause I'm coming down

Cannot hear what your saying 
Could i tell you so 
And i can't believe my troubles 
And i'm going home 

Lie and sleep 
Under deep 
You know 

While the cold winter waitin' 
While it's turning cold 
All these things we were searchin' 
Now we just don't know 

Lie and sleep 
Under deep 
I think you know 

For the rhymes of an hour 
Now i'm going home 
And I can't believe I'm nothing 
'Cause I'm coming down 

Lie and sleep 
Under deep 
Do you know?

wtorek, 19 listopada 2013

Bezkarnie przewlekła hipertrofia

Jeszcze nasycam się powietrzem
Oddechy przenajświętsze karmią serce przez nos
Później, późnym popołudniem
Gdy cienie będą dłuższe i smutniejsze niż są
Później, przeczuwam to podskórnie
Wszystko nagle utnie się, przemieli na proch
Jeszcze pocieszam się, że jestem
Rozkoszne czując dreszcze od nadmiaru i żądz


Przepraszam, jestem beznadziejna.

Przepraszam, że cały czas o tym pamiętam.
Przepraszam, że nie umiem o tym nie wspominać, nie umiem o tym nie myśleć, nie umiem przez to nie płakać. 
Przepraszam. 
Po prostu przez to nadal czasami czuję się jak śmieć, jak całkowite zero. 
Nawet jeśli nie powinnam, nawet jeśli nie mam prawa. 
Sprawia, że jestem słaba, to właśnie to sprawiło.
Chciałabym wyrzygać to wszystko, co, wtedy czułam, to, co czuję teraz, to, co mówili inni.
Chcę się tego pozbyć. 
Raz na zawsze.
Ale to niestety niemożliwe. 

Moja naiwna
Gdy ciąłem czołem o bruk
Tajemna strużka życia
O smaku chleba i rdzy

To moja waleczna
Z bezmyślnej szarpaniny
Kiedy go w nos trafiłem
Psiakrew mnie w łydkę gryzł

To moja rumiana
Dowód słusznego trudu
Albo wrażenia
Jakie czyniła ruda z czwartej "b"

Oto moja leniwa krew
Senny naciek purpury
To ta słodka ciecz,
Zamknięta w systemie rurek,

Oto moja w zachodzie słońca
Mieniąca się rosa
Na palcu spod noża do ryb

Moja zmieszana krew
Zmieszana z twoją na wiek
Oto moja milcząca krew
W nią wpisany mój kres,

Oto płynąca za wykres
Z wenflonu, przez rurkę
Na płytki szpitala w Złotnikach

Moja ochrona czerwona
Przed głodem ochrona
Na garbie wytartym
Ty tlen mi dostarczysz
Ty bańki mi tlenu do mózgu, do naczyń

Karmiąca mnie matka
Dożylna królowa
Początku mojego zagadka
Nienasycona

Soczysty befsztyk z musztardą
Krwawica codzienna, bo za darmo
To strup na kolanie i amen w pacierzu
I amen

Kropla do kropli
Koralowy sznur
Kropla dla Polski
Za Winkelrieda krwawy trud
Kolejna kropla u nosa zwisa
Żywe kropidło kropi bruk
Ostatnia kropla, ofiara czysta
Kultury krwinek, rudy cud

A przyjdzie czas, przyjdzie, próby
Chmury zguby na łby, tak, tak!
Zero er ha plus
Chętnie utoczę sobie krwi.
Utoczę sobie krwi.

A przyjdzie czas, przyjdzie, próby czas
Tak, tak!
Zero er ha plus
Chętnie utoczę sobie krwi
Utoczę sobie krwi

A przyjdzie czas, przyjdzie, próby
Chmury zguby na łby, tak, tak!
Zero er ha plus
Chętnie utoczę sobie krwi
Utoczę sobie krwi

A przyjdzie czas, przyjdzie, próby czas
Tak, tak!
Zero er ha plus
Chętnie utoczę sobie krwi
Przekażę ci treści, przekażę


A przyjdzie czas, przyjdzie, próby czas
Zero er ha plus
Chętnie utoczę sobie krwi
Utoczę sobie krwi

niedziela, 3 listopada 2013

my wonderwall

Nienawidzę jak przeze mnie płaczesz.
Czuję, jakby coś rozrywało mnie od środka. Chcę krzyczeć, wrzeszczeć, płakać razem z Tobą.
Chcę Cię przytulać, całować, przyciskać Cię do siebie, zabierając cały Twój smutek, wszystko, co dzieje się wewnątrz Ciebie, wszystko, co złe, całe to gówno. Chcę być wtedy Twoją osłoną, Twoją tarczą i Twoją nadzieją. Chcę, żebyś wiedziała, że kocham Cię najbardziej na świecie, że już zawsze tak będzie, że już zawsze będę Cię kochała. Bo jesteś idealna, wiesz? Wszystko w Tobie jest idealne.
Twój uśmiech, oba, ten wredny i ten, który jest zarezerwowany głównie dla mnie.
Twoje oczy, które są tak pastelowo błękitnoszare.
Twój nosek, zadarty do góry, kiedy udajesz, że jesteś obrażona.
Twoje gładkie policzki.
Twoje srebrne włosy, w które kocham wplatać palce.
Twoje ciepłe dłonie, w których mogę umieścić moje.
Twoje pokaleczone przedramiona.
Twoje nogi, brzuch, piersi, pośladki.
A przede wszystkim Twój umysł, Twoje emocje, Twój charakter, Twoje uczucia, Twój gust.
To wszystko jest idealne, nawet jeśli Ty zawsze zaprzeczasz, nawet jeśli śmiejesz się, zaprzeczasz, kiedy mówię, że jesteś idealna.
Ale taka właśnie jesteś.
Jesteś moim ideałem.

You're my wonderwall